Dzień 9 z 300 NFZ ochrona zdrowia kapitacja

Pieniądz idzie za zapisem, nie za wizytą

Fundusz płaci przychodni 232,56 zł rocznie za każdą aktywną deklarację POZ, tak samo za pacjenta, który był dziesięć razy, jak za tego, który nie był ani razu. To nie jest luka, tylko konstrukcja. Ale ile osób z ponad 34,5 mln deklaracji w danym roku nie skorzystało ze świadczenia ani razu, publicznie nie wie nikt.

Wczoraj pokazałem, że te same przepisy dają w różnych województwach dziewięciokrotnie różne wyniki. Dziś schodzę z godzin pracy na strumień pieniądza.

232,56 zł rocznie. Tyle dostaje przychodnia za to, że ktoś jest u niej zapisany. Nie za to, że go leczy. Za to, że jest zapisany.

Tak działa kapitacja: pieniądz idzie za zapisem, nie za wizytą. Fundusz płaci placówce za każdą aktywną deklarację, co miesiąc, niezależnie od tego, czy pacjent kiedykolwiek przyszedł. Przelew jest taki sam za pacjenta, który przychodzi co tydzień, i za tego, którego nikt nie widział od trzech lat.

I mówię to uczciwie: kapitacja jest zapłatą za gotowość, to nie jest luka ani nadużycie. Tak została pomyślana i ma sens, bo przychodnia musi utrzymać obsadę na wypadek, gdy pacjent przyjdzie. Nikomu tu niczego nie zarzucam.

Ale z tej samej konstrukcji wynika pytanie, którego nikt nie zadał: skoro płacimy za listę, a nie za leczenie, to jak ta lista wygląda? Krajowa lista aktywna liczy ponad 34,5 mln deklaracji. Ilu ludzi na listach aktywnych nie skorzystało w roku ze świadczenia ani razu? Jaki to odsetek? Czy rozkłada się równo między placówkami, czy nie?

Publicznie nie wie tego nikt, bo struktura list aktywnych nie jest jawna. Fundusz zna odpowiedź co do jednej osoby, bo rozlicza i deklaracje, i świadczenia w tej samej bazie. To ta sama figura, którą pokazywałem w dniu piątym: dwie kolumny, których nikt nie dzieli.

Dlatego to nie jest pytanie o pacjentów, tylko o wydatek publiczny. Jeżeli gdzieś udział nieaktywnych zapisów odbiega od przeciętnej wielokrotnie, to jest sygnał do sprawdzenia modelu, a nie zarzut wobec kogokolwiek.

Nie pytam, czy ktoś oszukuje. Pytam, dlaczego państwo płaci za listę, której nigdy nie obejrzało.