Kapitacja płynie, godzin nie ma
Grupa przychodni POZ poniżej normy dostaje rocznie 644,1 mln zł kapitacji po stawce bazowej. Same niewykazane godziny lekarskie to od 48 do 76,4 mln zł rocznie, zależnie od wariantu liczenia. Podaję trzy warianty i bronię najniższego.
Wczoraj przeczytałem wam zdania, w których Fundusz sam przyznał, że nie sprawdza cyklicznie relacji godzin pracy lekarzy do deklaracji i nie ma zasady korygowania stawki kapitacyjnej. Dziś pokażę, ile pieniędzy przy tym płynie. Podam wam trzy liczby zamiast jednej. Najniższa jest tą, której będę bronił.
Stawka kapitacyjna to 232,56 zł rocznie za jedną deklarację. Fundusz płaci ją za każdą aktywną deklarację, niezależnie od tego, czy pacjent kiedykolwiek przyszedł, bo to zapłata za gotowość, a nie za wizytę. Pieniądz idzie za zapisem. Tam, gdzie na tysiąc deklaracji przypada ułamek zalecanego czasu lekarza, gotowości w tym rozmiarze nie ma, a przelew wpływa co miesiąc taki sam jak wszędzie.
Dla całej grupy placówek poniżej normy roczna kapitacja po stawce bazowej wynosi 644,1 mln zł. Same niewykazane godziny lekarskie to od 48,0 do 76,4 mln zł rocznie, zależnie od wariantu liczenia.
Ta druga liczba stoi na założeniu i mówię to wprost: przyjęta stawka to 150 zł za godzinę pracy lekarza. Leży ona między minimum ustawowym 98,06 zł a średnią z 5 461 ofert pracy, która wynosi 170,46 zł.
Trzy warianty podaję obok siebie, bo wolę sam pokazać własną ostrożność, zanim zrobi to adwersarz. Liczone per adres, niewykazane godziny dają 76,4 mln zł. Po odjęciu 71 miejsc z zerowym harmonogramem zostaje 66,2 mln zł. Po agregacji filii do jednego świadczeniodawcy zostaje 48 mln zł i tej kwoty będę bronił.
Zjawisko jest skoncentrowane: 100 najgorszych miejsc odpowiada za 48,1% całego niedoboru godzin, a 200 miejsc za 68%. Lista do sprawdzenia mieści się na dwóch stronach.
Ograniczenia tych danych wymieniam wprost. Harmonogramy pochodzą ze stanu bazy na lipiec, a deklaracje na czerwiec. Część lekarzy mogła być wykazana w innym miejscu. Rozstrzygnąć tego nie sposób bez danych, których Fundusz nie publikuje, a to jest argument za jawnością, nie przeciw niej.
Nie znam nazw z tej listy, bo zestawienie, które dostałem, jest zanonimizowane.
Nie wiem, które to przychodnie. I to jest dokładnie ten problem, o którym mówię.